*Oczami Harryego*
Spojrzałem na Cherry, która mruknęła coś pod nosem, przez sen. Uśmiechnąłem się i zacząłem wybijać rytm piosenki na kierownicy. Właśnie podjechaliśmy pod mój dom. Zaparkowałem naprzeciwko garażu i niepewnie przeniosłem wzrok na rudowłosą. Wysiadłem z auta i wyjąłem z niego ostatnie rzeczy dziewczyny. Szybko uporałem się z zaniesieniem ich to jej ,,pokoju''. Wróciłem do samochodu i wątpliwie wziąłem Cherry na ręce. Starając się jej nie obudzić, położyłem ją na łóżku w sypialni i cicho wymknąłem się do kuchni. Usiadłem przy stole i spojrzałem na zegarek. Była dopiero 6:30, a około 7:45 musimy wyjechać do szkoły. Na myśl o budynku przewróciłem oczami. Męczyło mnie to, że gdy tylko coś zrobiłem wszyscy już o tym wiedzieli, że za każdym razem, nieważne czy jestem z przyjaciółmi czy bez, niektóre dziewczyny chodzą za mną, starając się zwrócić na siebie uwagę. Nie chciało mi się spać, więc postanowiłem zrobić naleśniki. Przygotowałem wszystkie składniki i zająłem się łączeniem ich w jednolitą masę.
*Oczami Cherry*
Otworzyłam wolno powieki i rozejrzałam się wokoło. Przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem. Domyśliłam się, że jakimś cudem znalazłam się w ,,moim'' pokoju, w domu Loczka. Wygrzebałam się z kołdry i stanęłam na środku pomieszczenia. Ściany były koloru niebieskiego, a wszystkie meble były białe. Obok drzwi leżały wszystkie moje walizki i pudła. Po lewej stronie łóżka znajdowało się wyjście na balkon. Uśmiechnęłam się do siebie i postanowiłam odnaleźć Harryego. Otworzyłam drzwi i zeszłam po schodach. Zapewne z kuchni, dochodziły odgłosy krzątaniny, poszłam w tamtą stronę i zobaczyłam chłopaka, który grzebał w lodówce.
-Cześć.-ziewnęłam i usiadłam przy stole. Lokaty wystraszył i podskoczył lekko, przez co uderzył głową o jedną z półek w lodówce. Spojrzał na mnie z obolałą miną, po czym wybuchnął śmiechem.
-Cze...cześć....Jesteś....gł....gło.....głodna ?-wysapał między salwą śmiechu.
Podniosłam brew i przekręciłam lekko głowę w prawo, przyglądając się chłopakowi. Opierał się o blat, trzymając się za brzuch. Jego koszulka była cała w mące, a na twarzy miał skorupkę od jajka.
Pokręciłam głową chichocząc pod nosem.
-Co cię tak bawi ? - obruszył się.
-Chyba nie masz zamiaru iść tak do szkoły ? - wstałam i oderwałam mu pozostałość po jajku z polika, przy okazji zabierając naleśnika z talerza.
-Aż tak źle ?-uśmiechnął się półgębkiem i poszedł, jak mniemam do łazienki.
Wybuchnęłam śmiechem i zaczęłam konsumować śniadanie.
Po 10 minutach, w kuchni pojawił się Lokaty, już bez żadnych obcych ciał na twarzy.
-Jedziemy do szkoły ? Jest za 20.-zapytał, i nalał sobie soku do szklanki.
-Okej.Poczekaj tylko pójdę po książki.-wstałam i szybko pognałam do pokoju. Zarzuciłam czarny worek, z dużą masą przypinek i naszywek, potocznie nazywany torbą, na ramię i w przeciągu 20 sekund, pojawiłam się w czarnym Range Roverze Stylesa. Samochód powoli zjechał z podjazdu i ruszył w stronę liceum. Skupiłam się na wymyślaniu , co dziś zjem na stołówce, gdy do moich uszu dobiegło pytanie.
-Dobrze ci się spało w nowym domu ? Jak wrócimy to szybko cię oprowadzę.-powiedział chłopak, na co dalej rozmyślając o posiłku, bezmyślnie powiedziałam.
-Sałatka i sok pomarańczowy.-zamilkłam, po czym Loczek wybuchnął śmiechem.
-Przepraszam, powtórzysz pytanie ? Trochę się zamyśliłam.-przygryzłam wargę.Z ust chłopaka wyleciała duża ilość słów.
-Znajdziesz wspólny język z Niallem. On też cały czas myśli o jedzeniu.Właśnie, jak wrócimy ze szkoły to oprowadzę cię po mieszkaniu, o to mi chodziło.
Właśnie dojechaliśmy pod szkołę, gdy mój telefon zadzwonił, przekazując mi, że przyszedł sms.
,,Jednak nie będzie mnie w szkole dwa tygodnie.
Wpadnij czasem na ploty. :D
Jane.xx''
Uśmiechnęłam się półgębkiem i wyszłam z auta.Ruszyłam szybko w stronę budynku, bo zaczął siąpić deszcz. Po chwili dogonił mnie Harry. Odprowadził mnie pod salę od sztuki.
-Zjesz dziś z nami na stołówce ?- zapytał, pokazując głową grupkę swoich przyjaciół. Spojrzałam w tamtą stronę i przegryzłam wargi.
-No nie daj się prosić, oni są naprawdę fajni. Myślę, że ich polubisz i oni ciebie też. Plus dziś stawiam ci sałatkę i sok pomarańczowy.-szybko powiedział widząc moją minę i poruszał brwiami. Zaśmiałam się i zgodziłam się skoro mu tak zależy. Zabrzmiał dzwonek, a ja weszłam do klasy na lekcję.
Zajęcia sztuki z panią Aisteach były tak nudne, że chyba nikt nie zwracał uwagi na kobietę, która chyba sama się nas bała, bo zawsze zagubionym wzrokiem, i przestraszonym głosem, omawiała temat.
Przerwy mijały mi na uczeniu się na sprawdziany, a lekcje właśnie na ich pisaniu. Po przerwie obiadowej miałam jeszcze trzy godziny lekcyjne i jak mniemam Harry też.
Po lekcji francuskiego, poszłam na stołówkę. Już miałam stanąć w kolejce, gdy przed moim nosem pojawił się Loczek.
-Tak jak obiecałem, sałatka i sok.-podniósł lekko tacę i uśmiechnął się.
Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam za chłopakiem. Harold stanął przy stoliku, gdzie siedziało 5 osób.
-To jest właśnie Cherry.-wskazał na mnie, po czym dodał.-Cher to jest Niall w swoim żywiole.-wskazał na blondyna, obżerającego się hamburgerem. Chłopak odłożył jedzenie na tacę i pomachał mi.
-To jest Louis i Eleanor.-uśmiechnęłam się szeroko do pary, którą widziałam wcześniej na korytarzu.
-A to nasi kolejni zakochańce Liam i Danielle.-dziewczyna o kręconych włosach odsłoniła swoje zęby, a chłopak skinął głową.
Lokaty usiadł i poklepał miejsce obok siebie. Zajęłam je i spojrzałam z pożądaniem na tace z moim jedzeniem.
-Jeszcze powinien być Zayn, ale gdzieś poszedł.-zaśmiał się, a ja przyciągnęłam do siebie sałatkę i sok.
-Jesteś na diecie ? - spojrzał na mnie, bodajże Niall.
-Nie ? Sałatka to jedyna jadalna rzecz, u nas.
-Czy ja wiem ? Ja tam lubię wszystko.-odpowiedział, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Z czego się śmiejemy ? -powiedział jakiś zachrypnięty głos, za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam mulata, ubranego z ciemne jeansy i czarny podkoszulek. Wbił we mnie swoje brązowe oczy, a ja wpatrywałam się w niego jak w obrazek.
-Uhm.. my sie chyba jeszcze nie znamy. Jestem Zayn.-powiedział do mnie, i podał mi rękę.
Uśmiechnęłam się lekko i dotknęłam jego dłoni.
-Cherry.-znów zatopiłam się w jego tęczówkach.
-Czyli to jest ta sławna Cherry, o której Harry snuje cały czas historie.-zaśmiał się, a Styles kopnął go w łydkę.
-No co ?-obruszył się i usiadł obok mnie. Do moich nozdrzy dobiegł zapach cedru i cytryny. Spojrzałam na Malika, na co on również odwrócił głowę i znów spojrzał w moje oczy. Zarumieniłam się lekko, ponieważ niechcący dotknął swoim kolanem mojego. Powróciłam do jedzenia sałatki, starając się ukryć rumieńce.
-Awwwwwwwwwwwwwww.-westchnął Louis i przycisnął dłonie do serca. Spojrzałam na niego zimnym wzrokiem i zastygłam z widelcem w górze.
-O boże, ten wzrok pali ! NIEEEEEE ! PRZESTAAAAAAAŃ ! -wydarł się na całą stołówkę, a oczy uczniów spoczywały na naszym stoliku. Przejechałam ręką po skroni i ze śmiechem pokręciłam głową.
-Lou ogarnij się.-powiedziała Eleanor i walnęła chłopaka w tył głowy.
-Ejj to bolało. Obrażam się !-zrobił smutną minę i odwrócił się do dziewczyny plecami.Ona natomiast przytuliła go od tyłu i szepnęła coś do ucha.Na twarzy Marchewki od razu pojawił się uśmiech. Poruszył brwiami, i położył rękę na kolanie brunetki.
-Doooooooobra my już wiemy co się będzie działo w nocy, ale nie musicie tego okazywać.-wybuchnął śmiechem Liam, na co Louis rzucił w niego łyżką.
Chłopak zaczął krzyczeć i uciekać, a Tomlinson ruszył za nim w pogoń.
Zdziwiona spojrzałam na Danielle.
-Payne panicznie boi się łyżeczek.-odpowiedziała na mój wzrok, i dodała, zwracając się do Eleanor.
-Chodź ich poszukać, bo zaraz się zabiją.-uśmiechnęły się szeroko i wyszły z pomieszczenia.
-Głodna jestem.-jęknęłam.
-Czyżby drugi Nialler ? - mruknął Zayn, a Horan spojrzał na mnie uradowany i powiedział z frytkami w ustach.
-Przynajmniej nie jestem sam.-westchnęłam i zabrałam Loczkowi z tacy ciastko sezamkowe.
Ugryzłam je i zatopiłam się w rozmowie z Głodomorem o jedzeniu.
____________________________________________
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Wiem, że miałam dodać w piątek, ale byłam cały dzień bez internetu.
Przepraszam za wszelkie literówki i niedociągnięcia, ale prawie zasypiam na klawiaturze.
Rozdział w ogóle mi się nie podoba.
Przepraszam po raz drugi .
Do 5 rozdziału :D
carrots attack. xx
Wpadnij czasem na ploty. :D
Jane.xx''
Uśmiechnęłam się półgębkiem i wyszłam z auta.Ruszyłam szybko w stronę budynku, bo zaczął siąpić deszcz. Po chwili dogonił mnie Harry. Odprowadził mnie pod salę od sztuki.
-Zjesz dziś z nami na stołówce ?- zapytał, pokazując głową grupkę swoich przyjaciół. Spojrzałam w tamtą stronę i przegryzłam wargi.
-No nie daj się prosić, oni są naprawdę fajni. Myślę, że ich polubisz i oni ciebie też. Plus dziś stawiam ci sałatkę i sok pomarańczowy.-szybko powiedział widząc moją minę i poruszał brwiami. Zaśmiałam się i zgodziłam się skoro mu tak zależy. Zabrzmiał dzwonek, a ja weszłam do klasy na lekcję.
Zajęcia sztuki z panią Aisteach były tak nudne, że chyba nikt nie zwracał uwagi na kobietę, która chyba sama się nas bała, bo zawsze zagubionym wzrokiem, i przestraszonym głosem, omawiała temat.
Przerwy mijały mi na uczeniu się na sprawdziany, a lekcje właśnie na ich pisaniu. Po przerwie obiadowej miałam jeszcze trzy godziny lekcyjne i jak mniemam Harry też.
Po lekcji francuskiego, poszłam na stołówkę. Już miałam stanąć w kolejce, gdy przed moim nosem pojawił się Loczek.
-Tak jak obiecałem, sałatka i sok.-podniósł lekko tacę i uśmiechnął się.
Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam za chłopakiem. Harold stanął przy stoliku, gdzie siedziało 5 osób.
-To jest właśnie Cherry.-wskazał na mnie, po czym dodał.-Cher to jest Niall w swoim żywiole.-wskazał na blondyna, obżerającego się hamburgerem. Chłopak odłożył jedzenie na tacę i pomachał mi.
-To jest Louis i Eleanor.-uśmiechnęłam się szeroko do pary, którą widziałam wcześniej na korytarzu.
-A to nasi kolejni zakochańce Liam i Danielle.-dziewczyna o kręconych włosach odsłoniła swoje zęby, a chłopak skinął głową.
Lokaty usiadł i poklepał miejsce obok siebie. Zajęłam je i spojrzałam z pożądaniem na tace z moim jedzeniem.
-Jeszcze powinien być Zayn, ale gdzieś poszedł.-zaśmiał się, a ja przyciągnęłam do siebie sałatkę i sok.
-Jesteś na diecie ? - spojrzał na mnie, bodajże Niall.
-Nie ? Sałatka to jedyna jadalna rzecz, u nas.
-Czy ja wiem ? Ja tam lubię wszystko.-odpowiedział, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Z czego się śmiejemy ? -powiedział jakiś zachrypnięty głos, za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam mulata, ubranego z ciemne jeansy i czarny podkoszulek. Wbił we mnie swoje brązowe oczy, a ja wpatrywałam się w niego jak w obrazek.
-Uhm.. my sie chyba jeszcze nie znamy. Jestem Zayn.-powiedział do mnie, i podał mi rękę.
Uśmiechnęłam się lekko i dotknęłam jego dłoni.
-Cherry.-znów zatopiłam się w jego tęczówkach.
-Czyli to jest ta sławna Cherry, o której Harry snuje cały czas historie.-zaśmiał się, a Styles kopnął go w łydkę.
-No co ?-obruszył się i usiadł obok mnie. Do moich nozdrzy dobiegł zapach cedru i cytryny. Spojrzałam na Malika, na co on również odwrócił głowę i znów spojrzał w moje oczy. Zarumieniłam się lekko, ponieważ niechcący dotknął swoim kolanem mojego. Powróciłam do jedzenia sałatki, starając się ukryć rumieńce.
-Awwwwwwwwwwwwwww.-westchnął Louis i przycisnął dłonie do serca. Spojrzałam na niego zimnym wzrokiem i zastygłam z widelcem w górze.
-O boże, ten wzrok pali ! NIEEEEEE ! PRZESTAAAAAAAŃ ! -wydarł się na całą stołówkę, a oczy uczniów spoczywały na naszym stoliku. Przejechałam ręką po skroni i ze śmiechem pokręciłam głową.
-Lou ogarnij się.-powiedziała Eleanor i walnęła chłopaka w tył głowy.
-Ejj to bolało. Obrażam się !-zrobił smutną minę i odwrócił się do dziewczyny plecami.Ona natomiast przytuliła go od tyłu i szepnęła coś do ucha.Na twarzy Marchewki od razu pojawił się uśmiech. Poruszył brwiami, i położył rękę na kolanie brunetki.
-Doooooooobra my już wiemy co się będzie działo w nocy, ale nie musicie tego okazywać.-wybuchnął śmiechem Liam, na co Louis rzucił w niego łyżką.
Chłopak zaczął krzyczeć i uciekać, a Tomlinson ruszył za nim w pogoń.
Zdziwiona spojrzałam na Danielle.
-Payne panicznie boi się łyżeczek.-odpowiedziała na mój wzrok, i dodała, zwracając się do Eleanor.
-Chodź ich poszukać, bo zaraz się zabiją.-uśmiechnęły się szeroko i wyszły z pomieszczenia.
-Głodna jestem.-jęknęłam.
-Czyżby drugi Nialler ? - mruknął Zayn, a Horan spojrzał na mnie uradowany i powiedział z frytkami w ustach.
-Przynajmniej nie jestem sam.-westchnęłam i zabrałam Loczkowi z tacy ciastko sezamkowe.
Ugryzłam je i zatopiłam się w rozmowie z Głodomorem o jedzeniu.
____________________________________________
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Wiem, że miałam dodać w piątek, ale byłam cały dzień bez internetu.
Przepraszam za wszelkie literówki i niedociągnięcia, ale prawie zasypiam na klawiaturze.
Rozdział w ogóle mi się nie podoba.
Przepraszam po raz drugi .
Do 5 rozdziału :D
carrots attack. xx
NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE NIEEEEEEEEEEEEEEEEE ONA NIE MA BYĆ Z ZAYNEM NIEEEEEEEEEEEEEE NA TO SIĘ ZAPOWIADA NIEEEEEEEEEEEE NIE ZGADZAM SIĘ NIEEEE ONA MA BYĆ Z HARRYM NIEEEEEEEEEEEEEE HARRY TAAAAK ZAYN NIEEEEE ale notka świetna
OdpowiedzUsuńJak dla mnie bez różnicy z kim będzie Cherry, uwielbiam i Zayna i Harrego :D I znając siebie to też pewnie nie mogłabym oderwać wzroku od oczu Zayna ;D Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się tutaj :)
OdpowiedzUsuńCo do miłości Cherry... Chciałabym jednak, żeby była z Harrym :3
Pozdrawiam i zapraszam do mnie xx