środa, 18 kwietnia 2012

PRZEPRASZAM !

PRZEPRASZAM WAS BARDZO, ALE NIE BĘDĘ JUŻ PISAĆ TEGO OPOWIADANIA.
NA SAMYM POCZĄTKU MIAŁAM POMYSŁ, ALE TERAZ STRACIŁAM CAŁĄ WENĘ.
ZACZYNAM PISAĆ NOWE, ALE TYLKO NA KOMPIE. ZA JAKIŚ CZAS DODAM ROZDZIAŁY Z NOWEGO, KTÓRE ZAPEWNIAM BĘDZIE BARDZO ODMIENNE !
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM ♥
carrots attack ! xx

sobota, 14 kwietnia 2012

4 rozdział.

Oparłam głowę o szybę, przyglądając się krajobrazom za oknem. Powoli czułam coraz większe zmęczenie, a moje powieki stawały się cięższe. W końcu zasnęłam, przy cichej melodii lecącej z radia.

*Oczami Harryego*

Spojrzałem na Cherry, która mruknęła coś pod nosem, przez sen. Uśmiechnąłem się i zacząłem wybijać rytm piosenki na kierownicy. Właśnie podjechaliśmy pod mój dom. Zaparkowałem naprzeciwko garażu i niepewnie przeniosłem wzrok na rudowłosą. Wysiadłem z auta i wyjąłem z niego ostatnie rzeczy dziewczyny. Szybko uporałem się z zaniesieniem ich to jej ,,pokoju''. Wróciłem do samochodu i wątpliwie wziąłem Cherry na ręce. Starając się jej nie obudzić, położyłem ją na łóżku w sypialni i cicho wymknąłem się do kuchni. Usiadłem przy stole i spojrzałem na zegarek. Była dopiero 6:30, a około 7:45 musimy wyjechać do szkoły. Na myśl o budynku przewróciłem oczami. Męczyło mnie to, że gdy tylko coś zrobiłem wszyscy już o tym wiedzieli, że za każdym razem, nieważne czy jestem z przyjaciółmi czy bez, niektóre dziewczyny chodzą za mną, starając się zwrócić na siebie uwagę. Nie chciało mi się spać, więc postanowiłem zrobić naleśniki. Przygotowałem wszystkie składniki i zająłem się łączeniem ich w jednolitą masę.

*Oczami Cherry*

Otworzyłam wolno powieki i rozejrzałam się wokoło. Przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem. Domyśliłam się, że jakimś cudem znalazłam się w ,,moim'' pokoju, w domu Loczka. Wygrzebałam się z kołdry i stanęłam na środku pomieszczenia. Ściany były koloru niebieskiego, a wszystkie meble były białe. Obok drzwi leżały wszystkie moje walizki i pudła. Po lewej stronie łóżka znajdowało się wyjście na balkon. Uśmiechnęłam się do siebie i postanowiłam odnaleźć Harryego. Otworzyłam drzwi i zeszłam po schodach. Zapewne z kuchni, dochodziły odgłosy krzątaniny, poszłam w tamtą stronę i zobaczyłam chłopaka, który grzebał w lodówce.
-Cześć.-ziewnęłam i usiadłam przy stole. Lokaty wystraszył i podskoczył lekko, przez co uderzył głową o jedną z półek w lodówce. Spojrzał na mnie z obolałą miną, po czym wybuchnął śmiechem.
-Cze...cześć....Jesteś....gł....gło.....głodna ?-wysapał między salwą śmiechu.
Podniosłam brew i przekręciłam lekko głowę w prawo, przyglądając się chłopakowi. Opierał się o blat, trzymając się za brzuch. Jego koszulka była cała w mące, a na twarzy miał skorupkę od jajka.
Pokręciłam głową chichocząc pod nosem.
-Co cię tak bawi ? - obruszył się.
-Chyba nie masz zamiaru iść tak do szkoły ? - wstałam i oderwałam mu pozostałość po jajku z polika, przy okazji zabierając naleśnika z talerza.
-Aż tak źle ?-uśmiechnął się półgębkiem i poszedł, jak mniemam do łazienki.
Wybuchnęłam śmiechem i zaczęłam konsumować śniadanie.
Po 10 minutach, w kuchni pojawił się Lokaty, już bez żadnych obcych ciał na twarzy.
-Jedziemy do szkoły ? Jest za 20.-zapytał, i nalał sobie soku do szklanki.
-Okej.Poczekaj tylko pójdę po książki.-wstałam i szybko pognałam do pokoju. Zarzuciłam czarny worek, z dużą masą przypinek i naszywek, potocznie nazywany torbą, na ramię i w przeciągu 20 sekund, pojawiłam się w czarnym Range Roverze Stylesa. Samochód powoli zjechał z podjazdu i ruszył w stronę liceum. Skupiłam się na wymyślaniu , co dziś zjem na stołówce, gdy do moich uszu dobiegło pytanie.
-Dobrze ci się spało w nowym domu ? Jak wrócimy to szybko cię oprowadzę.-powiedział chłopak, na co dalej rozmyślając o posiłku, bezmyślnie powiedziałam.
-Sałatka i sok pomarańczowy.-zamilkłam, po czym Loczek wybuchnął śmiechem.
-Przepraszam, powtórzysz pytanie ? Trochę się zamyśliłam.-przygryzłam wargę.Z ust chłopaka wyleciała duża ilość słów.
-Znajdziesz wspólny język z Niallem. On też cały czas myśli o jedzeniu.Właśnie, jak wrócimy ze szkoły to oprowadzę cię po mieszkaniu, o to mi chodziło.
Właśnie dojechaliśmy pod szkołę, gdy mój telefon zadzwonił, przekazując mi, że przyszedł sms.

,,Jednak nie będzie mnie w szkole dwa tygodnie.
Wpadnij czasem na ploty. :D
Jane.xx''


Uśmiechnęłam się półgębkiem i wyszłam z auta.Ruszyłam szybko w stronę budynku, bo zaczął siąpić deszcz. Po chwili dogonił mnie Harry. Odprowadził mnie pod salę od sztuki.
-Zjesz dziś z nami na stołówce ?- zapytał, pokazując głową grupkę swoich przyjaciół. Spojrzałam w tamtą stronę i przegryzłam wargi.
-No nie daj się prosić, oni są naprawdę fajni. Myślę, że ich polubisz i oni ciebie też. Plus dziś stawiam ci sałatkę i sok pomarańczowy.-szybko powiedział widząc moją minę i poruszał brwiami. Zaśmiałam się i zgodziłam się skoro mu tak zależy. Zabrzmiał dzwonek, a ja weszłam do klasy na lekcję.
Zajęcia sztuki z panią Aisteach były tak nudne, że chyba nikt nie zwracał uwagi na kobietę, która chyba sama się nas bała, bo zawsze zagubionym wzrokiem, i przestraszonym głosem, omawiała temat.
Przerwy mijały mi na uczeniu się na sprawdziany, a lekcje właśnie na ich pisaniu.  Po przerwie obiadowej miałam jeszcze trzy godziny lekcyjne i jak mniemam Harry też.
Po lekcji francuskiego, poszłam na stołówkę. Już miałam stanąć w kolejce, gdy przed moim nosem pojawił się Loczek.
-Tak jak obiecałem, sałatka i sok.-podniósł lekko tacę i uśmiechnął się.
Zaśmiałam się pod nosem i ruszyłam za chłopakiem. Harold stanął przy stoliku, gdzie siedziało 5 osób.
-To jest właśnie Cherry.-wskazał na mnie, po czym dodał.-Cher to jest Niall w swoim żywiole.-wskazał na blondyna, obżerającego się hamburgerem. Chłopak odłożył jedzenie na tacę i pomachał mi.
-To jest Louis i Eleanor.-uśmiechnęłam się szeroko do pary, którą widziałam wcześniej na korytarzu.
-A to nasi kolejni zakochańce Liam i Danielle.-dziewczyna o kręconych włosach odsłoniła swoje zęby, a chłopak skinął głową.
Lokaty usiadł i poklepał miejsce obok siebie. Zajęłam je i spojrzałam z pożądaniem na tace z moim jedzeniem.
-Jeszcze powinien być Zayn, ale gdzieś poszedł.-zaśmiał się, a ja przyciągnęłam do siebie sałatkę i sok.
-Jesteś na diecie ? - spojrzał na mnie, bodajże Niall.
-Nie ? Sałatka to jedyna jadalna rzecz, u nas.
-Czy ja wiem ? Ja tam lubię wszystko.-odpowiedział, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Z czego się śmiejemy ? -powiedział jakiś zachrypnięty głos, za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam mulata, ubranego z ciemne jeansy i czarny podkoszulek. Wbił we mnie swoje brązowe oczy, a ja wpatrywałam się w niego jak w obrazek.
-Uhm.. my sie chyba jeszcze nie znamy. Jestem Zayn.-powiedział do mnie, i podał mi rękę.
Uśmiechnęłam się lekko i dotknęłam jego dłoni.
-Cherry.-znów zatopiłam się w jego tęczówkach.
-Czyli to jest ta sławna Cherry, o której Harry snuje cały czas historie.-zaśmiał się, a Styles kopnął go w łydkę.
-No co ?-obruszył się i usiadł obok mnie. Do moich nozdrzy dobiegł zapach cedru i cytryny. Spojrzałam na Malika, na co on również odwrócił głowę i znów spojrzał w moje oczy. Zarumieniłam się lekko, ponieważ niechcący dotknął swoim kolanem mojego. Powróciłam do jedzenia sałatki, starając się ukryć rumieńce.
-Awwwwwwwwwwwwwww.-westchnął Louis i przycisnął dłonie do serca. Spojrzałam na niego zimnym wzrokiem i zastygłam z widelcem w górze.
-O boże, ten wzrok pali ! NIEEEEEE ! PRZESTAAAAAAAŃ ! -wydarł się na całą stołówkę, a oczy uczniów spoczywały na naszym stoliku. Przejechałam ręką po skroni i ze śmiechem pokręciłam głową.
-Lou ogarnij się.-powiedziała Eleanor i walnęła chłopaka w tył głowy.
-Ejj to bolało. Obrażam się !-zrobił smutną minę i odwrócił się do dziewczyny plecami.Ona natomiast przytuliła go od tyłu i szepnęła coś do ucha.Na twarzy Marchewki od razu pojawił się uśmiech. Poruszył brwiami, i położył rękę na kolanie brunetki.
-Doooooooobra my już wiemy co się będzie działo w nocy, ale nie musicie tego okazywać.-wybuchnął śmiechem Liam, na co Louis rzucił w niego łyżką.
Chłopak zaczął krzyczeć i uciekać, a Tomlinson ruszył za nim w pogoń.
Zdziwiona spojrzałam na Danielle.
-Payne panicznie boi się łyżeczek.-odpowiedziała na mój wzrok, i dodała, zwracając się do Eleanor.
-Chodź ich poszukać, bo zaraz się zabiją.-uśmiechnęły się szeroko i wyszły z pomieszczenia.
-Głodna jestem.-jęknęłam.
-Czyżby drugi Nialler ? - mruknął Zayn, a Horan spojrzał na mnie uradowany i powiedział z frytkami w ustach.
-Przynajmniej nie jestem sam.-westchnęłam i zabrałam Loczkowi z tacy ciastko sezamkowe.
Ugryzłam je i zatopiłam się w rozmowie z Głodomorem o jedzeniu.

____________________________________________
Mam nadzieję, że wam się podoba.
Wiem, że miałam dodać w piątek, ale byłam cały dzień bez internetu.
Przepraszam za wszelkie literówki i niedociągnięcia, ale prawie zasypiam na klawiaturze.
Rozdział w ogóle mi się nie podoba.
Przepraszam po raz drugi .
Do 5 rozdziału :D
carrots attack. xx

środa, 11 kwietnia 2012

3 rozdział.

-Chłopie biegnij za swoją dziewczyną, a nie siedzisz jak kołek ! - powiedział mi ktoś do ucha. Spojrzałem w górę i zobaczyłem starszego pana z wąsem.
-To nie jest moja dziewczyna, to przyjaciółka, którą straciłem przez to, że jestem frajerem.-powiedziałem z grymasem.
-To tym bardziej ! Pamiętaj tracąc przyjaciela, tracisz także miłość.-uśmiechnął się i odszedł.
Patrzyłem jak za nim, dopóki nie zginął na zapleczu. Pomrugałem powiekami i do głowy przyszedł mi świetny pomysł. Wstałem i szybko pobiegłem do swojego domu. Gdy dotarłem, poszedłem do pokoju i chwyciłem kartkę i coś do pisania.
-Mam nadzieję, że to ją przekona...-powiedziałem do siebie i zacząłem pisać.

*Oczami Cherry*

Cała zapłakana pobiegłam do domu Jane. Ogarnęłam trochę swoją twarz i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi jej babcia. Przywitałam się grzecznie i ruszyłam do jej pokoju.Wpadłam do jej pokoju i od razu usiadłam na parapecie.
-Cześć.-uśmiechnęłam się krzywo i spojrzałam na przyjaciółkę, która leżała w piżamie w misie w łóżku, obtoczona chusteczkami i tabletkami.
-Co się stało ? -zapytała przyglądając mi się uważnie.
Bez zwlekania odpowiedziałam jej wszystko. Zaczynając od podwózki,przez przeprowadzkę, kończąc na dzisiejszym spotkaniu w kawiarni.
-Dziewczyno padło ci na mózg ?! Nie widzisz, że on się stara !-krzyknęła.
-No, ale on mnie zranił i w ogóle ja się czuję źle z tym...-szepnęłam.
-Tylko ty,ty i ty. Pomyśl o tym jak on się czuł kiedy ty mu odmawiałaś cały czas ! Albo jak mu dziś powiedziałaś, że go nienawidzisz ! Wczuj się w jego sytuację ! Mu także jest ciężko, zrozumiał swój błąd i stara się to naprawić ! Mało chłopaków potrafi przyznać się, że jest frajerem !-zaczęła gestykulować rękoma i robić dziwne miny.
-Uh...może...może masz rację.-mruknęłam, uświadamiając sobie swój błąd.
-Może ?! Cherry jeśli dalej będzie się starał wybacz mu ! Nie chodzi mi o to, że masz od razu wielce się z nim zaprzyjaźnić, ale pokaż mu, że go rozumiesz i nie bądź taka zimna ! A teraz, muszę cię wygonić bo zaraz jadę z babcią do lekarza.-uśmiechnęła się przepraszająco i puściła mi buziaka w powietrzu.
-Dziękuje...jesteś kochana.-pomachałam jej na pożegnanie i wyszłam.
Uświadomiłam sobie, że muszę przenieść dziś jakoś rzeczy do domu Harryego. Mama jutro z rana wyjeżdża, więc nie będzie czasu. Postanowiłam, że pójdę do domu, odświeżę się trochę i zadzwonię po ciocię Anne.

W 10 minut doszłam do domu. Od razu wbiegłam po schodach i poszłam do pokoju. Z walizki wyjęłam czarne legginsy i czarny duży sweter z sercem. Wzięłam ubrania i napuściłam wody do wanny. W czasie gdy napełniała się, umyłam zęby i rozczesałam włosy, który były strasznie poplątane od wiatru. Położyłam się w ciepłej cieczy i rozkoszowałam się migdałowym zapachem piany. Nie wiem ile tam siedziałam, chyba godzinę. W czasie gdy się wycierałam, usłyszałam jakieś głosy na dole. Pomyślałam, że do mamy przyszła ciocia ustalić wszystkie plany na wyjazd. Wysuszyłam włosy i związałam go w niedbałego koczka i ruszyłam do pokoju, by spakować resztę rzeczy. Otworzyłam drzwi i zamarłam. Na łóżku siedział Harry. Wybałuszyłam oczy i stanęłam jak słup soli.
-Proszę wysłuchaj mnie. Zajmę ci tylko pięć minut.-powiedział i spojrzał z moje oczy.
Dalej zaszokowana usiadłam obok niego na łóżko i wpatrywałam się w niego jak obrazek.
-Napisałem...napisałem dla ciebie piosenkę, inaczej nie umiałbym wyrazić tego co chcę.-szepnął i uśmiechnął się lekko. Po chwili do moich uszu dobiegły słowa piosenki.
If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time
Close the door
Throw the key
Don't wanna be reminded
Don't wanna be seen
Don't wanna be without you
My judgement is clouded
Like tonight's sky
Hands are silent
Voice is numb
Try to scream out my lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face
Flashes left in my mind
Going back to the time
Playing games in the street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a pile of my clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all (dop.aut. piosenka ma opowiadać o przyjaźni, nie o miłości)

Loczek skończył i wbił we mnie smutny wzrok. Chciałam udawać twardą, ale rozpłakałam się jak małe dziecko. Styles przez chwile nie wiedział co zrobić, ale przytulił mnie mocno, co dodało mi otuchy. Brakowało mi jego ciepła,zapachu,głosu,uśmiechu. Brakowało mi go całego. Był przyjacielem,którego zawsze kochałam i tak pozostanie.
-To znaczy, że zaczniemy wszystko od początku ?
-Harry nie od razu będzie tak samo. Pamiętaj, że muszę znów nauczyć się ci ufać.
-Cherry ja rozumiem, ale dalej mnie nienawidzisz ?-szepnął przygryzając wargę.
-Przepraszam cię za to słowa. Dziś dzięki Jane zrozumiałam kilka spraw.
Chłopak uśmiechnął się i dotknął mojego ramienia.
-Pamiętasz naszą ławkę w parku ? Dalej są na niej wygrawerowane nasze ludziki. Sprawdzałem.-powiedział rozbawiony i znów pokazał swoje dołeczki.
-Tak pamiętam. Mam sentyment do takich miejsc.-na moich polikach pojawił się lekki rumieniec, gdy pomyślałam o naszym pierwszym pocałunku,gdy mieliśmy 14 lat, właśnie na tej ławce.
-Pomyślałaś o tym samym co ja ?-przekręcił głowę lekko w prawo. W jego oczach było coś,czego nigdy nie zrozumiem.
Przemilczałam to.
-Pamiętasz jak prawie się utopiliśmy nad rzeką ?-wybuchnęłam śmiechem na samą myśl o przygodzie. Lokaty również zaczął się śmiać. Jeszcze przez długi czas wspominaliśmy dawne czasy. Odruchowo spojrzałam na zegarek.
-O BOŻE ! JEST JUŻ 21:30 ! A MUSZE JESZCZE ZANIEŚĆ SWOJE RZECZY DO CIEBIE !-wydarłam sie na cały pokój.
-To szybko pomogę ci, jestem autem więc będzie szybciej.-wstaliśmy i zaczęliśmy znosić pudła i kilka walizek. Zapakowanie wszystkiego zajęło nam godzinę. Gdy skończyliśmy Harry pojechał do domu, a ja przebrałam się w piżamę, którą zostawiłam i poszłam spać.

Rano obudziła mnie mama. Była godzina 4:30. Miałam szybko się ubrać i zjeść śniadanie, bo o 5:00 miał przyjechać Styles i zabrać moją mamę,Anne i mnie na lotnisko. Samolot miał odlecieć o 6:00. Gdy wiadomość o tym, że mam tylko 20 minut, żeby się naszykować, dotarła do mnie, zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w beżowe obcisłe spodnie, luźną koszulkę z króliczkiem, który trzyma marchewkę i czarny sweterek. Związałam włosy w warkocza i umalowałam się lekko. Gdy byłam gotowa, zjadłam szybkie śniadanie, wpakowałam do walizki ostatnie potrzebne rzeczy i wyszłam przed dom, gdzie czekała już Kate,Annie i Harry.
Droga na lotnisko zleciała mi szybko bo zasnęłam.
-CHERRY OBUDŹ SIĘ !-ktoś wydarł mi się do ucha i kopnął leciutko w łydkę. Otworzyłam szybko powieki i spojrzałam z mordem w oczach na sprawcę, którym okazał się Loczek.
-Pamiętaj, że się odegram. Tylko nie będziesz wiedział kiedy.-zaśmiałam się złowieszczo i wysiadłam z samochodu. Czekając na odprawę, przysypiałam lekko, ale Harold co chwilę trącał moją nogę, swoją stopą. Gdy po 15 minutowym czekaniu, nadeszła pora na nasze rodzicielki, pożegnaliśmy się wylewnie. Gdy kobiety zniknęły nam już z oczu, ruszyliśmy do auta. Usiadłam na miejscu pasażera i spojrzałam na Stylesa.
-Wolność.-puścił mi oczko, na co wybuchnęłam śmiechem i pojechaliśmy do domu.

_______________________________________________________________
Przepraszam was, że taki krótki, ale postanowiłam, że w tygodniu będę dodawać krótsze, a w weekend, albo wolne dni będą dłuższe.
Wiem ten rozdział jest w stylu ,,kwiatki,tęczę,jednorożce'' ale właśnie o to chodziło :D Przepraszam was za wszystkie błędy, ale jestem strasznie zmęczona.
DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA ODWIEDZINY I KOMENTARZE ♥ KOCHAM WAS ♥
carrots attack.xx

edit: Kilka osób pytało mnie czy nie za szybko rozpoczynam akcję. Właśnie o to mi chodzi. Ich kłótnia i teraz zgoda jest wstępem. Rozwinięciem będzie ich przyjaźń i burzliwe romanse <mvahah> :D do 4 rozdziału, kocham was ♥

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

2 rozdział.

-Cherry wstawaj ! Niedługo przyjedzie po ciebie Harry !- krzyczała mi mama do ucha. Otworzyłam gwałtownie oczy i zerwałam się na równe nogi.
-Jak to Styles po mnie przyjedzie ?!-zaczęłam wymachiwać rękoma.
-Stwierdziłam, że jeśli jest taka pogoda to możecie razem jechać. Przy okazji podrzuci do mnie Anne.-uśmiechnęła się i wyszła z pokoju. Westchnęłam głośno i otworzyłam jedną z walizek. Wyjęłam z niej jeansowe rurki, bladoróżową luźną bluzkę i szary sweter. Z ubraniami poszłam do łazienki. Odświeżyłam się, lekko umalowałam i związałam włosy w koka. Wróciłam do pokoju i wpakowałam kilka potrzebnych zeszytów do torby. Zarzuciłam ją na ramię i zeszłam na dół. Już na schodach słyszałam wesoły głos cioci Anne i przewróciłam oczami na słowa ,,będzie im się wspaniale mieszkać''. Z grymasem na twarzy weszłam do kuchni.
-Dobry.-mruknęłam i spojrzałam na Loczka, który niedbale opierał się o blat. Miał na sobie czarne rurki, białą koszulkę i granatową marynarkę.
-Harry poczekaj jeszcze chwilkę,Cherry musi zjeść śniadanie.-powiedziała mama kładąc na stole kanapki.
-Nie jestem głodna.-wymamrotałam i poszłam do korytarza. Założyłam buty, płaszcz i szalik. W tym czasie chłopak zdążył już się ubrać i natarczywie przyglądać się moim czynnością. Poprawiłam torbę na ramieniu i wyszłam mijając chłopaka. Stanęłam przy samochodzie i czekałam, aż Lokaty otworzy drzwi. W sumie staram się unikać jego towarzystwa, by nie powróciły wspomnienia, ale na rękę jest mi, że mnie odwozi.Gdy Styles znalazł kluczyki, wsiadłam do auta i spojrzałam przed siebie. Przez całą drogę panowała cisza. Nie miałam zamiaru się do niego odezwać. Gdy podjechaliśmy pod szkołę, pobiegłam szybko do budynku, gdyż padał bardzo mocno deszcz. Gdy już ochroniłam się przed burzą, ruszyłam w kierunku sali od angielskiego. Usiadłam pod ścianą i zaczęłam bawić się telefonem. Dopiero teraz zobaczyłam, że dostałam sms-a.

                                    ,,Dziś mnie nie będzie. Mam gorączkę i wizytę u lekarza.
                                      Powinnam wrócić za tydzień.
                                                                                                   Jane.xx''


Schowałam telefon do kieszeni i weszłam do klasy, ponieważ zabrzmiał dzwonek. Lekcja minęła nam na sprawdzianie, który był całkiem łatwy. Po angielskim była chemia. Wszystkie przerwy spędzałam z Jane, a teraz nie mam co robić. Stanęłam przed szafką i zaczęłam bezmyślnie się w nią wpatrywać. Prawie obok mnie, znajdowała się szafka Louisa, jednego z przyjaciół Stylesa. Spojrzałam na Tomlinsona, który właśnie obmacywał się ze swoją dziewczyną. Chociaż prawdę mówiąc, tylko się przytulali i wyglądali uroczo. Eleanor opierała się o ścianę trzymając chłopaka za kark, natomiast on opierał swoje czoło o jej. Zapatrzyłam się na nich. Byli świetną parą, co nie zmienia faktu, że dalej sądzę, że zabrali i zmienili mojego byłego przyjaciela. Po chwili gapienia się na ich przytulanki, poszłam w stronę tablicy ogłoszeń. Okazało się, że moja klasa jest zwolniona z czterech ostatnich godzin. Czyli zaraz po obiedzie na stołówce, idziemy do domu. Zadzwonił dzwonek, więc powlokłam się na chemię. Nie byłam dobra z tego przedmiotu, więc na czas pytania, zakamuflowałam się w ostatniej ławce. Jednak chyba dziś miałam pechowy dzień. Poszłam do odpowiedzi i dostałam oczywiście pałę. Wróciłam do ławki i wyłączyłam się całkowicie z lekcji, rozmyślając o przeprowadzce do Harryego. Z transu wyrwało mnie brzęczenie dzwonka. Czekała mnie jeszcze lekcja sztuki i historii.

Zajęcia minęły szybko, bez większych komplikacji. Po historii, pomaszerowałam na stołówkę. Kupiłam sobie ciasto marchewkowe i sok pomarańczowy. Usiadłam sama przy stoliku i zatopiłam się w czytaniu regulaminu. Jednak po przeczytaniu pięciu podpunktów, ktoś usiadł obok mnie. Spojrzałam na postać, okazało się, że to Styles.
-Cherry...-wypowiedział moje imię z taką czułością. Nie Wind ogarnij się, nie możesz tak myśleć.
-...chcę ci wszystko wytłumaczyć. Z tego co wiem, kończysz teraz lekcje. Pójdź ze mną do kawiarni. Proszę.-dokończył i lekko musnął moją rękę, swoją dłonią. Wzdrygnęłam się lekko i przemyślałam jego słowa.
-Przynajmniej będę mogła mu wszystko wygarnąć.-powiedziałam w myślach i pokiwałam do chłopaka twierdząco głową.
-Będę czekał przy samochodzie.-prawie wykrzyknął i poszedł w kierunku stolika, gdzie siedziała jego paczka. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Kilka osób patrzyło na mnie i szeptało coś między sobą.
Olałam to i dokończyłam jedzenie. Zawiesiłam torbę na ramieniu i ruszyłam w stronę wyjścia ze szkoły.



*Oczami Harryego*


Założyłem kaptur na głowę i powróciłem do wpatrywania się w wejście do szkoły. Po chwili pojawiła się w nim Cherry. Szybko zjawiła się przy mnie. Miała spuszczoną głowę. Wsiadła do auta, a ja zrobiłem to samo.
-Dziękuję, że się zgodziłaś.-uśmiechnąłem się do niej, odpalając auto. Spojrzała na mnie smutnym wzrokiem, który za każdym razem rozrywał moje serce na coraz mniejsze kawałki. Zachowałem się jak dupek i sam nie umiem tego wytłumaczyć.
Szybko dojechaliśmy do małej kawiarni. Zajęliśmy stolik i zamówiliśmy herbaty.
-Cher jestem frajerem. Nie powinienem się tak zachowywać. Dopiero teraz przejrzałem na oczy. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Proszę cię wybacz mi i powróćmy do tego co było dawniej.
-Nie Styles ! Ja tego nie rozumiem ! Nagle po roku przypomniało ci się o tym, że mnie zraniłeś ! A czy przynajmniej raz w czasie gdy świetnie bawiłeś się ze swoimi przyjaciółmi pomyślałeś jak cholernie mnie to zabolało ?! Że za każdym razem gdy widziałam cię z nimi roześmianego, moje serce rozpryskiwało się jak zbite lustro ?! Zjawiasz się tak nagle i sądzisz, że ci wybaczę ? Chyba się mylisz ! -gwałtownie wstała i skierowała się w stronę wyjścia. Złapałem ją za nadgarstek.
-Cherry ale... - chciałem coś wykrztusić, ale miałem wielką gulę w gardle. Dziewczyna wyrwała się z mojego uścisku, po czym szepnęła.
-Nienawidzę cię. Żałuję, że pojawiłeś się w moim życiu...-szepnęła i wybiegła z pomieszczenia. Patrzyłem na jej postać, przez okno, dopóki nie zniknęła za zakrętem. Schowałem twarz dłonie i po kolejny powiedziałem do siebie.
-Jesteś pojebany Styles.

________________________________________
Aaaaa przepraszam, że taki krótki.
I dziękuje baardzo za 4 komentarze pod 1-wszym rozdziałem ♥
Jaram się *____________*

Jutro wraz z @eatcarrotsordie będziemy mieć twitcama ok. godziny 14:00 :D
Serdecznie zapraszam :)
carrots attack. xx

niedziela, 8 kwietnia 2012

1 rozdział.


Obudził mnie skrzekliwy dźwięk mojego budzika. Otworzyłam leniwie powieki i wygrzebałam się z kołdry.
-Kolejny dzień szkoły, z londyńską pogodą.-mruknęłam i spojrzałam ponuro w okno. Był listopad, a za oknem pojawił się typowy dla jesieni wiatr i deszcz. Wyciągnęłam z szafy granatowy sweter w czerwone paski i czarne rurki. Poszłam to łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko umalowałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zbiegłam po schodach do kuchni i szybko zjadłam śniadanie. Mamy nie było więc zmuszona byłam iść do szkoły w taką pogodę. Założyłam płaszcz i opatuliłam się szalikiem. Na nogi włożyłam Nike, które odkrywały trochę ,moje wściekle czerwone skarpetki. Wzruszyłam ramionami, bo nie chciało mi się już iść na górę, złapałam torbę i wyszłam z domu. Szłam już 5 minut, gdy zatrzymał się obok mnie czarny samochód. Od razu rozpoznałam w nim Harryego.
-Podwieźć cię ?-zapytał głośno, bo obok nas przejeżdżał samochód. Dotknęłam swoich włosów, które były całe mokre i postanowiłam skorzystać z propozycji. Wsiadłam do samochodu i spojrzałam na chłopaka.
-Dziękuje.-szepnęłam, a on uśmiechnął się i ruszył w stronę szkoły. Nie odzywałam się, nie miałam powodu i chęci. Wszystkie uczucia znów powróciły przez jeden szczery i przyjazny uśmiech. Zanim poszliśmy do liceum byliśmy nierozłączni. Był najważniejszą osobą w moim życiu, przyjacielem z którym się wygłupiałam, który mnie pocieszał i zawsze był ze mną. Jednak gdy wybraliśmy się do aktualnej szkoły, on zaczął spędzać czas z innymi kumplami. Nie przeszkadzało mi to, ale zaczęliśmy się od siebie oddalać. W krótkim czasie razem z 4 innych chłopaków, jego przyjaciół stali się popularni w szkole. Miał więcej znajomych, więcej dziewczyn o niego zabiegało, a ja zostałam odtrącona. Czasem chciał się spotkać, ale ja odmawiałam. Teraz zapomnieliśmy o sobie.Teoretycznie...ja wciąż wspominam chwilę spędzone z nim. Nasze mamy są przyjaciółkami. Dalej się spotykają, i często chcą abyśmy także się spotkali, ale ja zawsze mam jakąś wymówkę.
Nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy pod szkołę, z zamyślenia wyrwał mnie Harry, który położył rękę na moim ramieniu. Spłoszyłam się i nie patrząc na niego szybko wysiadłam z auta. Pognałam do szkoły w rekordowym tempie. Nie chciałam, żeby zobaczyli mnie razem z nim. Ja jestem tylko zwykłą szarą myszką nic nie znaczącą w tej szkole. Poprawiłam włosy i  poszłam w stronę sali od biologii. Już z daleka zobaczyłam moją przyjaciółkę. Podeszłam i przywitałam się z nią.
-Coś się stało ? Masz jakąś smętną minę.-zapytała Jane przyglądając się mi.
-Nie ,wydaję ci się. To przez tą pogodę.-skłamałam i już miałam zapytać o sprawdzian z angielskiego gdy ktoś powiedział nad moim uchem.
-Zostawiłaś słuchawki w samochodzie. Najwidoczniej musiały wypaść gdy wysiadałaś.-lekko wzdrygnęłam się przez zachrypnięty głos Harolda. Zagryzłam wargę i odebrałam zgubę.
-Uhm chyba tak.-wyburczałam i starałam się uśmiechnąć, ale chyba mi to nie wyszło.
-Nie będę wam przeszkadzać. To cześć.-uśmiechnął się szeroko i ruszył w kierunku grupki przyjaciół, która składała się z 4 chłopaków i 2 dziewczyn.
Spojrzałam na przyjaciółkę, która zdziwiona przyglądała się mi.
-Nieważne.-mruknęłam i ruszyłam w stronę mojej szafki. Minęłam Louisa z Eleanor,Nialla,Zayna,Liama z Danielle i Harryego, który utkwił swoje zielony oczy w mojej postaci. Zatrzymałam się przy szafce i wrzuciłam do niej słuchawki. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w niewielkim lusterku i przewróciłam oczami. Przez deszcz moje włosy były falowane. Zamknęłam drzwiczki i poszłam na biologię bo właśnie zabrzmiał dzwonek. W klasie usiadłam obok Jane, a lekcja minęła mi na patrzeniu się w okno i rozmyślaniu o poranku.

Pierwsze sześć godzin w szkole minęło szybko. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że cały czas czułam na sobie wzrok Loczka.  Po dzwonku weszłam do klasy od fizyki. Byłam zmęczona, na szczęście to już ostatnia godzina. Pan Joyce jest dyrektorem szkoły, więc często zostawia nas na lekcji samych. Dzisiejszego dnia również tak było. Całą lekcję spędziłam na rozmowie z Jane i kilkoma innymi dziewczynami. Po dzwonku w wolnym tempie wyszłam z klasy, powlokłam się do szafek, zostawiłam książki i wzięłam słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i z muzyką rozbrzmiewającą w mojej głowie wyszłam ze szkoły. Od razu owiał mnie zimny wiatr. Wcisnęłam ręce do kieszeni i lekko kiwając głową w rytm ruszyłam w kierunku domu. Deszcze już na szczęście nie padała, a do domu doszłam sama. Szybko weszłam do korytarza, zrzuciłam płacz i buty. W kuchni nastawiłam wodę na herbatę. Włączyłam telewizję i przerzuciłam na kanał z kreskówkami. Czajnik zaczął gwizdać, więc zalałam saszetkę wodą. Położywszy kubek na stoliku, rzuciłam się na kanapę i zaczęłam oglądać przygody jakiś zwierzątek. Po godzinie przyszła mama.
-Hej kochanie.-rzuciła wesoło i pocałowała mnie w czoło.
-Cześć.-mruknęłam i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w szare dresy, białą bokserkę i czarną bluzę. Odrobiłam zadania domowe, których było bardzo mało.
-Cherry zejdź na chwilę na dół, muszę ci o czymś powiedzieć.-krzyknęła z dołu mama.
Powlokłam się do salonu i stanęłam jak wyryta. Na kanapie siedziała ciocia Anne, mama Harryego, wraz ze swoim synem.
-Dzień dobry.-wydukałam i usiadłam obok mamy. Lokaty kiwnął do mnie głową na cześć, a jego mama uśmiechnęła się wesoło i dodała.
-Dzień dobry. Musimy o czymś wam powiedzieć.-spojrzała znacząco na moją rodzicielkę.
Zdezorientowana spojrzałam na chłopaka, który również nie wiedział o co chodzi i wzruszył ramionami.
-Więc… razem z Anne dostałyśmy pracę jako charakteryzatorki w nowym filmie Johna Moorea.-wykrzyknęła entuzjastycznie mama.
-To świetnie, ale co my mamy do tego ? – zapytał Harold, a ja z ciekawością przyglądałam się cioci.
-W związku z tym musimy wyjechać do Nowego Jorku na prawie cały rok szkolny. W tym czasie nie będziecie mieć, żadnej opieki. Stwierdziłyśmy z Kate, że jesteście już duzi i od dawna się przyjaźnicie…-po tych słowach zmarszczyłam brwi, a syn Anne poruszył się niespokojnie na kanapie.
-..powinniście razem zamieszkać u nas w domu. Będzie wam raźniej, będziecie mogli razem jeździć do szkoły i oczywiście nie będziecie się tak bardzo bać.-dokończyła i zaśmiała się.
Wybałuszyłam oczy i kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć. Zdezorientowana przerzucałam wzrok z cioci na mamę, z mamy na ciocię.
-Więc Cherry, możesz zacząć się pakować. Z Anne wyjeżdżamy pojutrze.-po tych słowach zamrugałam oczami i wlepiłam wzrok w wazon z kwiatami. Oczywiście byłam przygotowana na wyjazd mamy, ale nie na to, że mam zamieszkać z chłopakiem, który zranił mnie i nie odzywałam się z nim przez całe pół roku. Wstałam gwałtownie i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na szafę. Wiedziałam, że Anne  i mama są uparte, więc zaczęłam powoli pakować swoje rzeczy. Po 10 minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziałam i spojrzałam w ich kierunku. Do pokoju wszedł Harry. Spojrzałam na niego zdziwiona, a on widząc mój wzrok zagryzł wargę, ale zaraz wydukał.
-Przepraszam za moja matkę. Ja też nie wiedziałem o niczym.
-Nie ma sprawy.-odwróciłam się do niego plecami i powróciłam do pakowania.
-Cherry…ja wiem, że zepsułem naszą przyjaźń. Przepraszam. Naprawdę bardzo cię przepraszam.-wyszeptał łapiąc klamkę.
-Okej.Nieważne.- dalej byłam odwrócona do niego plecami. Nawet dobrze, bo poczułam wielką gulę w moim gardle. Nie chciałam  się rozpłakać przy nim. Chłopak westchnął i wyszedł z pokoju. Wtedy pozwoliłam łzom wypłynąć. Zamknęłam drugą walizkę i szybko przebrałam się w piżamę. Położyłam się i przykryłam kołdrą po sam czubek nosa. Zasnęłam szybko przez natłok sytuacji, które zdarzyły się dzisiejszego dnia. 


_______________________________________
Pisząc ten rozdział przesłuchałam całą płytę chłopców 2 razy :D
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jestem jeszcze nowicjuszką i mam nadzieję, że w komentarzach napiszecie swoje przemyślenia :)
Rozdział 1-wszy, trochę flaki z olejem.
Kolejny postaram się dodać jutro :)
Dobranoc ; *
carrots attack . xx

TT: carrotsattack
GG : 9924070

Prolog.

Każdy chyba w życiu posiadał człowieka, z którym łączyła go tak cholernie dziwna więź. I nie było to uczucie - absolutnie. Było to coś w rodzaju przywiązania, chęci powiedzenia wszystkiego - było to takie dziwne 'coś' czego nie da się zapomnieć nigdy. Właśnie takim człowiekiem w moim życiu był On.


_______________________________________

Witam wszystkich :) Mam nadzieję, że spodoba wam się moje opowiadanie i, że ja dotrwam przynajmniej do 10 rozdziałów :D Prolog to cytat, ale oddaje przesłanie bloga. Postaram się dodawać rozdziały systematycznie, chociaż nie mogę tego obiecać, ponieważ trwa rok szkolny, i czasem nauka przekracza moje możliwości ^^
TT: carrotsattack
GG: 9924070

Bohaterowie.