Obudził mnie skrzekliwy dźwięk mojego budzika. Otworzyłam
leniwie powieki i wygrzebałam się z kołdry.
-Kolejny dzień szkoły, z londyńską pogodą.-mruknęłam i spojrzałam ponuro w okno. Był listopad, a za oknem pojawił się typowy dla jesieni wiatr i deszcz. Wyciągnęłam z szafy granatowy sweter w czerwone paski i czarne rurki. Poszłam to łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko umalowałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zbiegłam po schodach do kuchni i szybko zjadłam śniadanie. Mamy nie było więc zmuszona byłam iść do szkoły w taką pogodę. Założyłam płaszcz i opatuliłam się szalikiem. Na nogi włożyłam Nike, które odkrywały trochę ,moje wściekle czerwone skarpetki. Wzruszyłam ramionami, bo nie chciało mi się już iść na górę, złapałam torbę i wyszłam z domu. Szłam już 5 minut, gdy zatrzymał się obok mnie czarny samochód. Od razu rozpoznałam w nim Harryego.
-Podwieźć cię ?-zapytał głośno, bo obok nas przejeżdżał samochód. Dotknęłam swoich włosów, które były całe mokre i postanowiłam skorzystać z propozycji. Wsiadłam do samochodu i spojrzałam na chłopaka.
-Dziękuje.-szepnęłam, a on uśmiechnął się i ruszył w stronę szkoły. Nie odzywałam się, nie miałam powodu i chęci. Wszystkie uczucia znów powróciły przez jeden szczery i przyjazny uśmiech. Zanim poszliśmy do liceum byliśmy nierozłączni. Był najważniejszą osobą w moim życiu, przyjacielem z którym się wygłupiałam, który mnie pocieszał i zawsze był ze mną. Jednak gdy wybraliśmy się do aktualnej szkoły, on zaczął spędzać czas z innymi kumplami. Nie przeszkadzało mi to, ale zaczęliśmy się od siebie oddalać. W krótkim czasie razem z 4 innych chłopaków, jego przyjaciół stali się popularni w szkole. Miał więcej znajomych, więcej dziewczyn o niego zabiegało, a ja zostałam odtrącona. Czasem chciał się spotkać, ale ja odmawiałam. Teraz zapomnieliśmy o sobie.Teoretycznie...ja wciąż wspominam chwilę spędzone z nim. Nasze mamy są przyjaciółkami. Dalej się spotykają, i często chcą abyśmy także się spotkali, ale ja zawsze mam jakąś wymówkę.
Nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy pod szkołę, z zamyślenia wyrwał mnie Harry, który położył rękę na moim ramieniu. Spłoszyłam się i nie patrząc na niego szybko wysiadłam z auta. Pognałam do szkoły w rekordowym tempie. Nie chciałam, żeby zobaczyli mnie razem z nim. Ja jestem tylko zwykłą szarą myszką nic nie znaczącą w tej szkole. Poprawiłam włosy i poszłam w stronę sali od biologii. Już z daleka zobaczyłam moją przyjaciółkę. Podeszłam i przywitałam się z nią.
-Coś się stało ? Masz jakąś smętną minę.-zapytała Jane przyglądając się mi.
-Nie ,wydaję ci się. To przez tą pogodę.-skłamałam i już miałam zapytać o sprawdzian z angielskiego gdy ktoś powiedział nad moim uchem.
-Zostawiłaś słuchawki w samochodzie. Najwidoczniej musiały wypaść gdy wysiadałaś.-lekko wzdrygnęłam się przez zachrypnięty głos Harolda. Zagryzłam wargę i odebrałam zgubę.
-Uhm chyba tak.-wyburczałam i starałam się uśmiechnąć, ale chyba mi to nie wyszło.
-Nie będę wam przeszkadzać. To cześć.-uśmiechnął się szeroko i ruszył w kierunku grupki przyjaciół, która składała się z 4 chłopaków i 2 dziewczyn.
Spojrzałam na przyjaciółkę, która zdziwiona przyglądała się mi.
-Nieważne.-mruknęłam i ruszyłam w stronę mojej szafki. Minęłam Louisa z Eleanor,Nialla,Zayna,Liama z Danielle i Harryego, który utkwił swoje zielony oczy w mojej postaci. Zatrzymałam się przy szafce i wrzuciłam do niej słuchawki. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w niewielkim lusterku i przewróciłam oczami. Przez deszcz moje włosy były falowane. Zamknęłam drzwiczki i poszłam na biologię bo właśnie zabrzmiał dzwonek. W klasie usiadłam obok Jane, a lekcja minęła mi na patrzeniu się w okno i rozmyślaniu o poranku.
Pierwsze sześć godzin w szkole minęło szybko. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że cały czas czułam na sobie wzrok Loczka. Po dzwonku weszłam do klasy od fizyki. Byłam zmęczona, na szczęście to już ostatnia godzina. Pan Joyce jest dyrektorem szkoły, więc często zostawia nas na lekcji samych. Dzisiejszego dnia również tak było. Całą lekcję spędziłam na rozmowie z Jane i kilkoma innymi dziewczynami. Po dzwonku w wolnym tempie wyszłam z klasy, powlokłam się do szafek, zostawiłam książki i wzięłam słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i z muzyką rozbrzmiewającą w mojej głowie wyszłam ze szkoły. Od razu owiał mnie zimny wiatr. Wcisnęłam ręce do kieszeni i lekko kiwając głową w rytm ruszyłam w kierunku domu. Deszcze już na szczęście nie padała, a do domu doszłam sama. Szybko weszłam do korytarza, zrzuciłam płacz i buty. W kuchni nastawiłam wodę na herbatę. Włączyłam telewizję i przerzuciłam na kanał z kreskówkami. Czajnik zaczął gwizdać, więc zalałam saszetkę wodą. Położywszy kubek na stoliku, rzuciłam się na kanapę i zaczęłam oglądać przygody jakiś zwierzątek. Po godzinie przyszła mama.
-Hej kochanie.-rzuciła wesoło i pocałowała mnie w czoło.
-Cześć.-mruknęłam i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w szare dresy, białą bokserkę i czarną bluzę. Odrobiłam zadania domowe, których było bardzo mało.
-Cherry zejdź na chwilę na dół, muszę ci o czymś powiedzieć.-krzyknęła z dołu mama.
Powlokłam się do salonu i stanęłam jak wyryta. Na kanapie siedziała ciocia Anne, mama Harryego, wraz ze swoim synem.
-Dzień dobry.-wydukałam i usiadłam obok mamy. Lokaty kiwnął do mnie głową na cześć, a jego mama uśmiechnęła się wesoło i dodała.
-Dzień dobry. Musimy o czymś wam powiedzieć.-spojrzała znacząco na moją rodzicielkę.
Zdezorientowana spojrzałam na chłopaka, który również nie wiedział o co chodzi i wzruszył ramionami.
-Więc… razem z Anne dostałyśmy pracę jako charakteryzatorki w nowym filmie Johna Moorea.-wykrzyknęła entuzjastycznie mama.
-To świetnie, ale co my mamy do tego ? – zapytał Harold, a ja z ciekawością przyglądałam się cioci.
-W związku z tym musimy wyjechać do Nowego Jorku na prawie cały rok szkolny. W tym czasie nie będziecie mieć, żadnej opieki. Stwierdziłyśmy z Kate, że jesteście już duzi i od dawna się przyjaźnicie…-po tych słowach zmarszczyłam brwi, a syn Anne poruszył się niespokojnie na kanapie.
-..powinniście razem zamieszkać u nas w domu. Będzie wam raźniej, będziecie mogli razem jeździć do szkoły i oczywiście nie będziecie się tak bardzo bać.-dokończyła i zaśmiała się.
Wybałuszyłam oczy i kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć. Zdezorientowana przerzucałam wzrok z cioci na mamę, z mamy na ciocię.
-Więc Cherry, możesz zacząć się pakować. Z Anne wyjeżdżamy pojutrze.-po tych słowach zamrugałam oczami i wlepiłam wzrok w wazon z kwiatami. Oczywiście byłam przygotowana na wyjazd mamy, ale nie na to, że mam zamieszkać z chłopakiem, który zranił mnie i nie odzywałam się z nim przez całe pół roku. Wstałam gwałtownie i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na szafę. Wiedziałam, że Anne i mama są uparte, więc zaczęłam powoli pakować swoje rzeczy. Po 10 minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziałam i spojrzałam w ich kierunku. Do pokoju wszedł Harry. Spojrzałam na niego zdziwiona, a on widząc mój wzrok zagryzł wargę, ale zaraz wydukał.
-Przepraszam za moja matkę. Ja też nie wiedziałem o niczym.
-Nie ma sprawy.-odwróciłam się do niego plecami i powróciłam do pakowania.
-Cherry…ja wiem, że zepsułem naszą przyjaźń. Przepraszam. Naprawdę bardzo cię przepraszam.-wyszeptał łapiąc klamkę.
-Okej.Nieważne.- dalej byłam odwrócona do niego plecami. Nawet dobrze, bo poczułam wielką gulę w moim gardle. Nie chciałam się rozpłakać przy nim. Chłopak westchnął i wyszedł z pokoju. Wtedy pozwoliłam łzom wypłynąć. Zamknęłam drugą walizkę i szybko przebrałam się w piżamę. Położyłam się i przykryłam kołdrą po sam czubek nosa. Zasnęłam szybko przez natłok sytuacji, które zdarzyły się dzisiejszego dnia.
-Kolejny dzień szkoły, z londyńską pogodą.-mruknęłam i spojrzałam ponuro w okno. Był listopad, a za oknem pojawił się typowy dla jesieni wiatr i deszcz. Wyciągnęłam z szafy granatowy sweter w czerwone paski i czarne rurki. Poszłam to łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i lekko umalowałam. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zbiegłam po schodach do kuchni i szybko zjadłam śniadanie. Mamy nie było więc zmuszona byłam iść do szkoły w taką pogodę. Założyłam płaszcz i opatuliłam się szalikiem. Na nogi włożyłam Nike, które odkrywały trochę ,moje wściekle czerwone skarpetki. Wzruszyłam ramionami, bo nie chciało mi się już iść na górę, złapałam torbę i wyszłam z domu. Szłam już 5 minut, gdy zatrzymał się obok mnie czarny samochód. Od razu rozpoznałam w nim Harryego.
-Podwieźć cię ?-zapytał głośno, bo obok nas przejeżdżał samochód. Dotknęłam swoich włosów, które były całe mokre i postanowiłam skorzystać z propozycji. Wsiadłam do samochodu i spojrzałam na chłopaka.
-Dziękuje.-szepnęłam, a on uśmiechnął się i ruszył w stronę szkoły. Nie odzywałam się, nie miałam powodu i chęci. Wszystkie uczucia znów powróciły przez jeden szczery i przyjazny uśmiech. Zanim poszliśmy do liceum byliśmy nierozłączni. Był najważniejszą osobą w moim życiu, przyjacielem z którym się wygłupiałam, który mnie pocieszał i zawsze był ze mną. Jednak gdy wybraliśmy się do aktualnej szkoły, on zaczął spędzać czas z innymi kumplami. Nie przeszkadzało mi to, ale zaczęliśmy się od siebie oddalać. W krótkim czasie razem z 4 innych chłopaków, jego przyjaciół stali się popularni w szkole. Miał więcej znajomych, więcej dziewczyn o niego zabiegało, a ja zostałam odtrącona. Czasem chciał się spotkać, ale ja odmawiałam. Teraz zapomnieliśmy o sobie.Teoretycznie...ja wciąż wspominam chwilę spędzone z nim. Nasze mamy są przyjaciółkami. Dalej się spotykają, i często chcą abyśmy także się spotkali, ale ja zawsze mam jakąś wymówkę.
Nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy pod szkołę, z zamyślenia wyrwał mnie Harry, który położył rękę na moim ramieniu. Spłoszyłam się i nie patrząc na niego szybko wysiadłam z auta. Pognałam do szkoły w rekordowym tempie. Nie chciałam, żeby zobaczyli mnie razem z nim. Ja jestem tylko zwykłą szarą myszką nic nie znaczącą w tej szkole. Poprawiłam włosy i poszłam w stronę sali od biologii. Już z daleka zobaczyłam moją przyjaciółkę. Podeszłam i przywitałam się z nią.
-Coś się stało ? Masz jakąś smętną minę.-zapytała Jane przyglądając się mi.
-Nie ,wydaję ci się. To przez tą pogodę.-skłamałam i już miałam zapytać o sprawdzian z angielskiego gdy ktoś powiedział nad moim uchem.
-Zostawiłaś słuchawki w samochodzie. Najwidoczniej musiały wypaść gdy wysiadałaś.-lekko wzdrygnęłam się przez zachrypnięty głos Harolda. Zagryzłam wargę i odebrałam zgubę.
-Uhm chyba tak.-wyburczałam i starałam się uśmiechnąć, ale chyba mi to nie wyszło.
-Nie będę wam przeszkadzać. To cześć.-uśmiechnął się szeroko i ruszył w kierunku grupki przyjaciół, która składała się z 4 chłopaków i 2 dziewczyn.
Spojrzałam na przyjaciółkę, która zdziwiona przyglądała się mi.
-Nieważne.-mruknęłam i ruszyłam w stronę mojej szafki. Minęłam Louisa z Eleanor,Nialla,Zayna,Liama z Danielle i Harryego, który utkwił swoje zielony oczy w mojej postaci. Zatrzymałam się przy szafce i wrzuciłam do niej słuchawki. Przyjrzałam się swojemu odbiciu w niewielkim lusterku i przewróciłam oczami. Przez deszcz moje włosy były falowane. Zamknęłam drzwiczki i poszłam na biologię bo właśnie zabrzmiał dzwonek. W klasie usiadłam obok Jane, a lekcja minęła mi na patrzeniu się w okno i rozmyślaniu o poranku.
Pierwsze sześć godzin w szkole minęło szybko. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że cały czas czułam na sobie wzrok Loczka. Po dzwonku weszłam do klasy od fizyki. Byłam zmęczona, na szczęście to już ostatnia godzina. Pan Joyce jest dyrektorem szkoły, więc często zostawia nas na lekcji samych. Dzisiejszego dnia również tak było. Całą lekcję spędziłam na rozmowie z Jane i kilkoma innymi dziewczynami. Po dzwonku w wolnym tempie wyszłam z klasy, powlokłam się do szafek, zostawiłam książki i wzięłam słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i z muzyką rozbrzmiewającą w mojej głowie wyszłam ze szkoły. Od razu owiał mnie zimny wiatr. Wcisnęłam ręce do kieszeni i lekko kiwając głową w rytm ruszyłam w kierunku domu. Deszcze już na szczęście nie padała, a do domu doszłam sama. Szybko weszłam do korytarza, zrzuciłam płacz i buty. W kuchni nastawiłam wodę na herbatę. Włączyłam telewizję i przerzuciłam na kanał z kreskówkami. Czajnik zaczął gwizdać, więc zalałam saszetkę wodą. Położywszy kubek na stoliku, rzuciłam się na kanapę i zaczęłam oglądać przygody jakiś zwierzątek. Po godzinie przyszła mama.
-Hej kochanie.-rzuciła wesoło i pocałowała mnie w czoło.
-Cześć.-mruknęłam i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w szare dresy, białą bokserkę i czarną bluzę. Odrobiłam zadania domowe, których było bardzo mało.
-Cherry zejdź na chwilę na dół, muszę ci o czymś powiedzieć.-krzyknęła z dołu mama.
Powlokłam się do salonu i stanęłam jak wyryta. Na kanapie siedziała ciocia Anne, mama Harryego, wraz ze swoim synem.
-Dzień dobry.-wydukałam i usiadłam obok mamy. Lokaty kiwnął do mnie głową na cześć, a jego mama uśmiechnęła się wesoło i dodała.
-Dzień dobry. Musimy o czymś wam powiedzieć.-spojrzała znacząco na moją rodzicielkę.
Zdezorientowana spojrzałam na chłopaka, który również nie wiedział o co chodzi i wzruszył ramionami.
-Więc… razem z Anne dostałyśmy pracę jako charakteryzatorki w nowym filmie Johna Moorea.-wykrzyknęła entuzjastycznie mama.
-To świetnie, ale co my mamy do tego ? – zapytał Harold, a ja z ciekawością przyglądałam się cioci.
-W związku z tym musimy wyjechać do Nowego Jorku na prawie cały rok szkolny. W tym czasie nie będziecie mieć, żadnej opieki. Stwierdziłyśmy z Kate, że jesteście już duzi i od dawna się przyjaźnicie…-po tych słowach zmarszczyłam brwi, a syn Anne poruszył się niespokojnie na kanapie.
-..powinniście razem zamieszkać u nas w domu. Będzie wam raźniej, będziecie mogli razem jeździć do szkoły i oczywiście nie będziecie się tak bardzo bać.-dokończyła i zaśmiała się.
Wybałuszyłam oczy i kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć. Zdezorientowana przerzucałam wzrok z cioci na mamę, z mamy na ciocię.
-Więc Cherry, możesz zacząć się pakować. Z Anne wyjeżdżamy pojutrze.-po tych słowach zamrugałam oczami i wlepiłam wzrok w wazon z kwiatami. Oczywiście byłam przygotowana na wyjazd mamy, ale nie na to, że mam zamieszkać z chłopakiem, który zranił mnie i nie odzywałam się z nim przez całe pół roku. Wstałam gwałtownie i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i spojrzałam na szafę. Wiedziałam, że Anne i mama są uparte, więc zaczęłam powoli pakować swoje rzeczy. Po 10 minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziałam i spojrzałam w ich kierunku. Do pokoju wszedł Harry. Spojrzałam na niego zdziwiona, a on widząc mój wzrok zagryzł wargę, ale zaraz wydukał.
-Przepraszam za moja matkę. Ja też nie wiedziałem o niczym.
-Nie ma sprawy.-odwróciłam się do niego plecami i powróciłam do pakowania.
-Cherry…ja wiem, że zepsułem naszą przyjaźń. Przepraszam. Naprawdę bardzo cię przepraszam.-wyszeptał łapiąc klamkę.
-Okej.Nieważne.- dalej byłam odwrócona do niego plecami. Nawet dobrze, bo poczułam wielką gulę w moim gardle. Nie chciałam się rozpłakać przy nim. Chłopak westchnął i wyszedł z pokoju. Wtedy pozwoliłam łzom wypłynąć. Zamknęłam drugą walizkę i szybko przebrałam się w piżamę. Położyłam się i przykryłam kołdrą po sam czubek nosa. Zasnęłam szybko przez natłok sytuacji, które zdarzyły się dzisiejszego dnia.
_______________________________________
Pisząc ten rozdział przesłuchałam całą płytę chłopców 2 razy :D
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jestem jeszcze nowicjuszką i mam nadzieję, że w komentarzach napiszecie swoje przemyślenia :)
Rozdział 1-wszy, trochę flaki z olejem.
Kolejny postaram się dodać jutro :)
Dobranoc ; *
carrots attack . xx
TT: carrotsattack
GG : 9924070
Mam nadzieję, że Wam się podoba.
Jestem jeszcze nowicjuszką i mam nadzieję, że w komentarzach napiszecie swoje przemyślenia :)
Rozdział 1-wszy, trochę flaki z olejem.
Kolejny postaram się dodać jutro :)
Dobranoc ; *
carrots attack . xx
TT: carrotsattack
GG : 9924070
omg, nowicjuszka? genialnie jest ♥
OdpowiedzUsuńbyłabym wdzięczna gdybyś informowała mnie o nn :)
@AleexPL
siemaa. przez przypadek tu trafiłam i nie żałuję :D świetnie się zapowiada :) Mogłabyś mnie informować na tt o nowych rozdziałach? ;p @szesienapic
OdpowiedzUsuńgenialnie ;) fajnie początek. czekam na więcej i będe wpdadać ;)
OdpowiedzUsuńhttp://when-open-your-eyes.blog.onet.pl
~Patrycja
Pisz dalej ♥ Dotrwaj do wielu rozdziałów ; D
OdpowiedzUsuń57 years old Desktop Support Technician Alic Siney, hailing from Longueuil enjoys watching movies like "Time That Remains, The" and Drawing. Took a trip to St Mary's Cathedral and St Michael's Church at Hildesheim and drives a Ferrari 375 MM Spider. moje zrodla
OdpowiedzUsuń