-To nie jest moja dziewczyna, to przyjaciółka, którą straciłem przez to, że jestem frajerem.-powiedziałem z grymasem.
-To tym bardziej ! Pamiętaj tracąc przyjaciela, tracisz także miłość.-uśmiechnął się i odszedł.
Patrzyłem jak za nim, dopóki nie zginął na zapleczu. Pomrugałem powiekami i do głowy przyszedł mi świetny pomysł. Wstałem i szybko pobiegłem do swojego domu. Gdy dotarłem, poszedłem do pokoju i chwyciłem kartkę i coś do pisania.
-Mam nadzieję, że to ją przekona...-powiedziałem do siebie i zacząłem pisać.
*Oczami Cherry*
Cała zapłakana pobiegłam do domu Jane. Ogarnęłam trochę swoją twarz i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi jej babcia. Przywitałam się grzecznie i ruszyłam do jej pokoju.Wpadłam do jej pokoju i od razu usiadłam na parapecie.
-Cześć.-uśmiechnęłam się krzywo i spojrzałam na przyjaciółkę, która leżała w piżamie w misie w łóżku, obtoczona chusteczkami i tabletkami.
-Co się stało ? -zapytała przyglądając mi się uważnie.
Bez zwlekania odpowiedziałam jej wszystko. Zaczynając od podwózki,przez przeprowadzkę, kończąc na dzisiejszym spotkaniu w kawiarni.
-Dziewczyno padło ci na mózg ?! Nie widzisz, że on się stara !-krzyknęła.
-No, ale on mnie zranił i w ogóle ja się czuję źle z tym...-szepnęłam.
-Tylko ty,ty i ty. Pomyśl o tym jak on się czuł kiedy ty mu odmawiałaś cały czas ! Albo jak mu dziś powiedziałaś, że go nienawidzisz ! Wczuj się w jego sytuację ! Mu także jest ciężko, zrozumiał swój błąd i stara się to naprawić ! Mało chłopaków potrafi przyznać się, że jest frajerem !-zaczęła gestykulować rękoma i robić dziwne miny.
-Uh...może...może masz rację.-mruknęłam, uświadamiając sobie swój błąd.
-Może ?! Cherry jeśli dalej będzie się starał wybacz mu ! Nie chodzi mi o to, że masz od razu wielce się z nim zaprzyjaźnić, ale pokaż mu, że go rozumiesz i nie bądź taka zimna ! A teraz, muszę cię wygonić bo zaraz jadę z babcią do lekarza.-uśmiechnęła się przepraszająco i puściła mi buziaka w powietrzu.
-Dziękuje...jesteś kochana.-pomachałam jej na pożegnanie i wyszłam.
Uświadomiłam sobie, że muszę przenieść dziś jakoś rzeczy do domu Harryego. Mama jutro z rana wyjeżdża, więc nie będzie czasu. Postanowiłam, że pójdę do domu, odświeżę się trochę i zadzwonię po ciocię Anne.
W 10 minut doszłam do domu. Od razu wbiegłam po schodach i poszłam do pokoju. Z walizki wyjęłam czarne legginsy i czarny duży sweter z sercem. Wzięłam ubrania i napuściłam wody do wanny. W czasie gdy napełniała się, umyłam zęby i rozczesałam włosy, który były strasznie poplątane od wiatru. Położyłam się w ciepłej cieczy i rozkoszowałam się migdałowym zapachem piany. Nie wiem ile tam siedziałam, chyba godzinę. W czasie gdy się wycierałam, usłyszałam jakieś głosy na dole. Pomyślałam, że do mamy przyszła ciocia ustalić wszystkie plany na wyjazd. Wysuszyłam włosy i związałam go w niedbałego koczka i ruszyłam do pokoju, by spakować resztę rzeczy. Otworzyłam drzwi i zamarłam. Na łóżku siedział Harry. Wybałuszyłam oczy i stanęłam jak słup soli.
-Proszę wysłuchaj mnie. Zajmę ci tylko pięć minut.-powiedział i spojrzał z moje oczy.
Dalej zaszokowana usiadłam obok niego na łóżko i wpatrywałam się w niego jak obrazek.
-Napisałem...napisałem dla ciebie piosenkę, inaczej nie umiałbym wyrazić tego co chcę.-szepnął i uśmiechnął się lekko. Po chwili do moich uszu dobiegły słowa piosenki.
If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time
Close the door
Throw the key
Don't wanna be reminded
Don't wanna be seen
Don't wanna be without you
My judgement is clouded
Like tonight's sky
Hands are silent
Voice is numb
Try to scream out my lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face
Flashes left in my mind
Going back to the time
Playing games in the street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a pile of my clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all (dop.aut. piosenka ma opowiadać o przyjaźni, nie o miłości)
If we could only turn back time
Close the door
Throw the key
Don't wanna be reminded
Don't wanna be seen
Don't wanna be without you
My judgement is clouded
Like tonight's sky
Hands are silent
Voice is numb
Try to scream out my lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face
Flashes left in my mind
Going back to the time
Playing games in the street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a pile of my clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all (dop.aut. piosenka ma opowiadać o przyjaźni, nie o miłości)
Loczek skończył i wbił we mnie smutny wzrok. Chciałam udawać twardą, ale rozpłakałam się jak małe dziecko. Styles przez chwile nie wiedział co zrobić, ale przytulił mnie mocno, co dodało mi otuchy. Brakowało mi jego ciepła,zapachu,głosu,uśmiechu. Brakowało mi go całego. Był przyjacielem,którego zawsze kochałam i tak pozostanie.
-To znaczy, że zaczniemy wszystko od początku ?
-Harry nie od razu będzie tak samo. Pamiętaj, że muszę znów nauczyć się ci ufać.
-Cherry ja rozumiem, ale dalej mnie nienawidzisz ?-szepnął przygryzając wargę.
-Przepraszam cię za to słowa. Dziś dzięki Jane zrozumiałam kilka spraw.
Chłopak uśmiechnął się i dotknął mojego ramienia.
-Pamiętasz naszą ławkę w parku ? Dalej są na niej wygrawerowane nasze ludziki. Sprawdzałem.-powiedział rozbawiony i znów pokazał swoje dołeczki.
-Tak pamiętam. Mam sentyment do takich miejsc.-na moich polikach pojawił się lekki rumieniec, gdy pomyślałam o naszym pierwszym pocałunku,gdy mieliśmy 14 lat, właśnie na tej ławce.
-Pomyślałaś o tym samym co ja ?-przekręcił głowę lekko w prawo. W jego oczach było coś,czego nigdy nie zrozumiem.
Przemilczałam to.
-Pamiętasz jak prawie się utopiliśmy nad rzeką ?-wybuchnęłam śmiechem na samą myśl o przygodzie. Lokaty również zaczął się śmiać. Jeszcze przez długi czas wspominaliśmy dawne czasy. Odruchowo spojrzałam na zegarek.
-O BOŻE ! JEST JUŻ 21:30 ! A MUSZE JESZCZE ZANIEŚĆ SWOJE RZECZY DO CIEBIE !-wydarłam sie na cały pokój.
-To szybko pomogę ci, jestem autem więc będzie szybciej.-wstaliśmy i zaczęliśmy znosić pudła i kilka walizek. Zapakowanie wszystkiego zajęło nam godzinę. Gdy skończyliśmy Harry pojechał do domu, a ja przebrałam się w piżamę, którą zostawiłam i poszłam spać.
Rano obudziła mnie mama. Była godzina 4:30. Miałam szybko się ubrać i zjeść śniadanie, bo o 5:00 miał przyjechać Styles i zabrać moją mamę,Anne i mnie na lotnisko. Samolot miał odlecieć o 6:00. Gdy wiadomość o tym, że mam tylko 20 minut, żeby się naszykować, dotarła do mnie, zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w beżowe obcisłe spodnie, luźną koszulkę z króliczkiem, który trzyma marchewkę i czarny sweterek. Związałam włosy w warkocza i umalowałam się lekko. Gdy byłam gotowa, zjadłam szybkie śniadanie, wpakowałam do walizki ostatnie potrzebne rzeczy i wyszłam przed dom, gdzie czekała już Kate,Annie i Harry.
Droga na lotnisko zleciała mi szybko bo zasnęłam.
-CHERRY OBUDŹ SIĘ !-ktoś wydarł mi się do ucha i kopnął leciutko w łydkę. Otworzyłam szybko powieki i spojrzałam z mordem w oczach na sprawcę, którym okazał się Loczek.
-Pamiętaj, że się odegram. Tylko nie będziesz wiedział kiedy.-zaśmiałam się złowieszczo i wysiadłam z samochodu. Czekając na odprawę, przysypiałam lekko, ale Harold co chwilę trącał moją nogę, swoją stopą. Gdy po 15 minutowym czekaniu, nadeszła pora na nasze rodzicielki, pożegnaliśmy się wylewnie. Gdy kobiety zniknęły nam już z oczu, ruszyliśmy do auta. Usiadłam na miejscu pasażera i spojrzałam na Stylesa.
-Wolność.-puścił mi oczko, na co wybuchnęłam śmiechem i pojechaliśmy do domu.
_______________________________________________________________
Przepraszam was, że taki krótki, ale postanowiłam, że w tygodniu będę dodawać krótsze, a w weekend, albo wolne dni będą dłuższe.
Wiem ten rozdział jest w stylu ,,kwiatki,tęczę,jednorożce'' ale właśnie o to chodziło :D Przepraszam was za wszystkie błędy, ale jestem strasznie zmęczona.
DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA ODWIEDZINY I KOMENTARZE ♥ KOCHAM WAS ♥
carrots attack.xx
edit: Kilka osób pytało mnie czy nie za szybko rozpoczynam akcję. Właśnie o to mi chodzi. Ich kłótnia i teraz zgoda jest wstępem. Rozwinięciem będzie ich przyjaźń i burzliwe romanse <mvahah> :D do 4 rozdziału, kocham was ♥
-To znaczy, że zaczniemy wszystko od początku ?
-Harry nie od razu będzie tak samo. Pamiętaj, że muszę znów nauczyć się ci ufać.
-Cherry ja rozumiem, ale dalej mnie nienawidzisz ?-szepnął przygryzając wargę.
-Przepraszam cię za to słowa. Dziś dzięki Jane zrozumiałam kilka spraw.
Chłopak uśmiechnął się i dotknął mojego ramienia.
-Pamiętasz naszą ławkę w parku ? Dalej są na niej wygrawerowane nasze ludziki. Sprawdzałem.-powiedział rozbawiony i znów pokazał swoje dołeczki.
-Tak pamiętam. Mam sentyment do takich miejsc.-na moich polikach pojawił się lekki rumieniec, gdy pomyślałam o naszym pierwszym pocałunku,gdy mieliśmy 14 lat, właśnie na tej ławce.
-Pomyślałaś o tym samym co ja ?-przekręcił głowę lekko w prawo. W jego oczach było coś,czego nigdy nie zrozumiem.
Przemilczałam to.
-Pamiętasz jak prawie się utopiliśmy nad rzeką ?-wybuchnęłam śmiechem na samą myśl o przygodzie. Lokaty również zaczął się śmiać. Jeszcze przez długi czas wspominaliśmy dawne czasy. Odruchowo spojrzałam na zegarek.
-O BOŻE ! JEST JUŻ 21:30 ! A MUSZE JESZCZE ZANIEŚĆ SWOJE RZECZY DO CIEBIE !-wydarłam sie na cały pokój.
-To szybko pomogę ci, jestem autem więc będzie szybciej.-wstaliśmy i zaczęliśmy znosić pudła i kilka walizek. Zapakowanie wszystkiego zajęło nam godzinę. Gdy skończyliśmy Harry pojechał do domu, a ja przebrałam się w piżamę, którą zostawiłam i poszłam spać.
Rano obudziła mnie mama. Była godzina 4:30. Miałam szybko się ubrać i zjeść śniadanie, bo o 5:00 miał przyjechać Styles i zabrać moją mamę,Anne i mnie na lotnisko. Samolot miał odlecieć o 6:00. Gdy wiadomość o tym, że mam tylko 20 minut, żeby się naszykować, dotarła do mnie, zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się w beżowe obcisłe spodnie, luźną koszulkę z króliczkiem, który trzyma marchewkę i czarny sweterek. Związałam włosy w warkocza i umalowałam się lekko. Gdy byłam gotowa, zjadłam szybkie śniadanie, wpakowałam do walizki ostatnie potrzebne rzeczy i wyszłam przed dom, gdzie czekała już Kate,Annie i Harry.
Droga na lotnisko zleciała mi szybko bo zasnęłam.
-CHERRY OBUDŹ SIĘ !-ktoś wydarł mi się do ucha i kopnął leciutko w łydkę. Otworzyłam szybko powieki i spojrzałam z mordem w oczach na sprawcę, którym okazał się Loczek.
-Pamiętaj, że się odegram. Tylko nie będziesz wiedział kiedy.-zaśmiałam się złowieszczo i wysiadłam z samochodu. Czekając na odprawę, przysypiałam lekko, ale Harold co chwilę trącał moją nogę, swoją stopą. Gdy po 15 minutowym czekaniu, nadeszła pora na nasze rodzicielki, pożegnaliśmy się wylewnie. Gdy kobiety zniknęły nam już z oczu, ruszyliśmy do auta. Usiadłam na miejscu pasażera i spojrzałam na Stylesa.
-Wolność.-puścił mi oczko, na co wybuchnęłam śmiechem i pojechaliśmy do domu.
_______________________________________________________________
Przepraszam was, że taki krótki, ale postanowiłam, że w tygodniu będę dodawać krótsze, a w weekend, albo wolne dni będą dłuższe.
Wiem ten rozdział jest w stylu ,,kwiatki,tęczę,jednorożce'' ale właśnie o to chodziło :D Przepraszam was za wszystkie błędy, ale jestem strasznie zmęczona.
DZIĘKUJĘ WAM BARDZO ZA ODWIEDZINY I KOMENTARZE ♥ KOCHAM WAS ♥
carrots attack.xx
edit: Kilka osób pytało mnie czy nie za szybko rozpoczynam akcję. Właśnie o to mi chodzi. Ich kłótnia i teraz zgoda jest wstępem. Rozwinięciem będzie ich przyjaźń i burzliwe romanse <mvahah> :D do 4 rozdziału, kocham was ♥
Dzisiaj trafiłam na to opowiadanie i widzę że zapowiada się bardzo ciekawie :) Powodzenia w pisaniu bo robisz to świetnie :)
OdpowiedzUsuńMogłabym prosić o informowanie o nowych rozdziałach na tt @Ania_J_
uwielbiam tego bloga, po prostu booooooooooooooooski. wiem, powtarzam sie, ale nie umiem znalezc lepszych slow :D
OdpowiedzUsuń@aleexpl xx
świetny! Niby już 3. rozdział, ale moim zdaniem to dopiero początek :D I to mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń+ podoba mi się też to, że wycięłaś z tej piosenki refren, bo tak jakby trochę nie pasował... Nie wiem czy zrobiłaś to specjalnie, czy nie, ale dobrze że dobrze wyszło xd
tak właśnie specjalnie wycięłam refren i solówkę Liama, bo tam było o miłości :D
Usuńok możesz dodać 4, bo już przeczytałam wszystkie 3 :D :D :D
OdpowiedzUsuńKlaja
widzisz, podpisałam sie :D
OdpowiedzUsuńPS. Fajne są te rozdziały :D